Stacyjka Zdrój, miasteczko przy niej _

a nad miasteczkiem widzę tym,
jak niziuteńko niebo płynie,
na którym imię twe pisze dym.
Jak niziuteńko niebo płynie,
na którym imię twe pisze dym.

Na rynku zawsze ludniej,
gdy targ przy starej studni.
U wrót plebanii drzemie dziad
i kasztanami sypie wiatr.

Wciąż wracam na stacyjkę białą
pociągiem, który lato wiózł.
Wesołych brzóz go sześć witało -
sześć go żegnało zmartwionych brzóz.
Wesołych brzóz go sześć witało -
sześć go żegnało zmartwionych brzóz.

Ze stacji droga krótka –
zielona stara furtka
zaskrzypi cicho : „Jak się masz –
podobną kiedyś znałam twarz”.

A potem sień – ktoś drzwi odmyka –
głosy wzruszone, twój i mój.
A potem cień i wszystko znika,
i już umyka Stacyjka Zdrój .
A potem cień i wszystko znika,
i już umyka Stacyjka Zdrój.


W kawiarence „Sułtan”

przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.

Pajączek wyszedł z róży,
bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę
szedł, snując pajęczynkę,
co im związała ręce
przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem –
Widziałem to, więc wiem.

W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.

I już ten pan i pani
zostali w tej kawiarni –
bo gdyby nie zostali,
to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża
właściciel ich odkurza,
jeść daje im i pić
i tak powinno być,
że

w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.

Gdy kiedyś przy księżycu
iść będziesz tą ulicą –
gdzie kawiarenka „Sułtan” –
wstąp choć na chwili pół tam
zobaczyć, czy ta pani
z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz
To też jest ważna rzecz.

Czy w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta ?
Czy obok pan, co miał
tę różę i pani dał ?
Czy oni tam są ?
Czy oni tam są ?