Płyń, póki jeszcze krew śpiewa we skroniach
płyń w dal nieznaną, za nic miej lamenty
szukaj przygody w tajemnych ustroniach
i płyń z ochotą na morskie odmęty
Nie wiedząc wcale, gdzie teraz dopłynę
żagiel wichrowi podałem rozpięty
i na szerokość zmierzyłem głębinę
i wypłynąłem na morskie odmęty
Widziałem dzikie i piękne krainy
w niejednym przyszło mi tonąć odmęcie
wspominam wszystkie spotkane dziewczyny
ich cień unoszę na swoim okręcie
Szukaj przygody, nim wszystko przeminie
niech cię nie trwożą najdziksze odmęty
znajdziesz tam bajkę w odległej krainie
i wszystkie morza, i sny, i okręty
Choć zda się czasem, że niegdyś tam byłeś
brzegiem znikomym w bezkresów przezroczu
brzegiem, skąd okręt swój biały odbiłeś
i że sam siebie straciłeś już z oczu
Szukaj przygody, nim wszystko przeminie
niech cię nie trwożą najdziksze odmęty
znajdziesz tam bajkę w odległej krainie
i wszystkie morza, i sny, i okręty
Szukaj przygody...
Co za grzywa!
Strach porywa!
I paznokcie - na dwa łokcie!
Coś pół konia - coś pół kota.
Jak się zowie ta brzydota?
Ta brzydota Staś się zowie
co rodzicom psuje zdrowie.
Przez rok nie dał pokojowej
strzyc paznokci, czesać głowy,
toteż postać dzisiaj zbrzydłą
gdy ukarze na ulicy
zaraz krzyczą ulicznicy:
"Staś, niegrzeczny Staś,
Staś straszydło!"
Brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem tej wędrówki,
więc pójdziesz sam zobaczysz
w drodze jak czas powiela ludzkie twarze,
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem
Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idzie, że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów
Gdy wchodzisz w las stajesz się
drzewem co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło
Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile,
że serce tak jak most zadudni
gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot
Warstwice chmur nad twoją głową,
obłoków przeorany błękit
gdy ziemie niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki
brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg
morza co będzie brzegiem tej wędrówki