Zapisz swoję ulubione piosenki Grzegorza Turnau

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Są pewne sprawy na świecie

o których dobrze wiecie.
Są sprawy na tej ziemi
o których wszyscy wiemy.

Nie wszystko się gładko układa
i nie na wszystko jest rada.
I nie wiem, czy w życiu poznałem,
nie wiem, czy w życiu poznałem
kogoś czystego
czystego
czystego
duszą i ciałem.

Kto tego nie zrozumiał
żyć wiecznie nie będzie umiał.
Kto tego nie rozważył,
kto tego nie rozważył
w piekle się będzie smażył.

I nie wiem, czy w życiu poznałem,
nie wiem, czy w życiu poznałem
kogoś czystego
czystego
czystego
duszą i ciałem.

Są pewne sprawy na świecie
o których dobrze wiecie.
Są sprawy na tej ziemi
o których wszyscy wiemy,
o których dobrze wiemy,
o których wszyscy.



Na ulicy Słowiczej, na ulicy zmyślonej 

nie ma wcale kamienic, tylko same balkony.
Pozawieszał je niegdyś na pozornych zawiasach
obłąkany architekt, który nie żył w tych czasach.
Nikt z przechodniów nie dotarł do zmyślonej ulicy -
unikają jej szklarze i wędrowni muzycy.,
tylko księżyc zarzuca na balkony swą pełnię
i przepływa bez cienia, niewidzialny zupełnie...
Na balkonach są róże, a na różach słowiki.
Róże mdleją po nocach od słowiczej muzyki,
a to wszystko się dzieje, jakby działo się w śnie,
a zarazem istniało poza snem jednocześnie...
Nikt z przechodniów...
I nie sposób odróżnić mgły od snu,
co tak ściśle
mgłą się staje, jak dotąd
w żadnym innym zamyśle -
a ty błąkasz się nocą po ulicy Słowiczej
pełna westchnień tłumionych
i niewiernych słodyczy
I ku górze wyciągasz
przezroczyste swe dłonie
bym ukazał się tobie
na zmyślonym balkonie -
a tu księżyc zarzuca
na balkony swą pełnię
i przepływa bez cienia,
niewidzialny zupełnie...


Brzegi rozejdą się w dół rzeki

zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem tej wędrówki,
więc pójdziesz sam zobaczysz
w drodze jak czas powiela ludzkie twarze,
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem

Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idzie, że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów
Gdy wchodzisz w las stajesz się
drzewem co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło

Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile,
że serce tak jak most zadudni
gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot

Warstwice chmur nad twoją głową,
obłoków przeorany błękit
gdy ziemie niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki
brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg
morza co będzie brzegiem tej wędrówki