Zapisz swoję ulubione piosenki Grzegorza Turnau

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




W kosmosie to samotność jest 

W tańcu jest jej o wiele mniej
Lecz ta kosmiczna poświata blada
Tanga wymaga (tanga wymaga)

Człowiek jest złoto, srebro albo miedź
Nie warto wszystkiego naraz chcieć
Gdy chcesz za dużo
Kiedy przesada
To przytomności tango wymaga

I jest nadzieja - jej to jest pieśń
A życie takie jest, jakie jest
Egzystencjalny to jest nasz taniec
Całuję rękę
Na pożegnanie

Choć różnie bywa - prawda i blaga
Tango nadziei
Tañca wymaga (tańca wymaga)


Płyń, póki jeszcze krew śpiewa we skroniach

płyń w dal nieznaną, za nic miej lamenty
szukaj przygody w tajemnych ustroniach
i płyń z ochotą na morskie odmęty
Nie wiedząc wcale, gdzie teraz dopłynę
żagiel wichrowi podałem rozpięty
i na szerokość zmierzyłem głębinę
i wypłynąłem na morskie odmęty

Widziałem dzikie i piękne krainy
w niejednym przyszło mi tonąć odmęcie
wspominam wszystkie spotkane dziewczyny
ich cień unoszę na swoim okręcie

Szukaj przygody, nim wszystko przeminie
niech cię nie trwożą najdziksze odmęty
znajdziesz tam bajkę w odległej krainie
i wszystkie morza, i sny, i okręty

Choć zda się czasem, że niegdyś tam byłeś
brzegiem znikomym w bezkresów przezroczu
brzegiem, skąd okręt swój biały odbiłeś
i że sam siebie straciłeś już z oczu

Szukaj przygody, nim wszystko przeminie
niech cię nie trwożą najdziksze odmęty
znajdziesz tam bajkę w odległej krainie
i wszystkie morza, i sny, i okręty

Szukaj przygody...



Brzegi rozejdą się w dół rzeki

zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem tej wędrówki,
więc pójdziesz sam zobaczysz
w drodze jak czas powiela ludzkie twarze,
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem

Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idzie, że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów
Gdy wchodzisz w las stajesz się
drzewem co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło

Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile,
że serce tak jak most zadudni
gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot

Warstwice chmur nad twoją głową,
obłoków przeorany błękit
gdy ziemie niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki
brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg
morza co będzie brzegiem tej wędrówki