Nim napiszesz wiersz
pomyśl i zważ
jak dalece słuszny to krok
i czy naprawdę masz czas
żeby pisać wiersz
żeby pisać wiersz
Może raczej wstań
może raczej leż
literatura jest piękna i bez
podobnie jak ten
dogasający już dzień
i gęstniejący już mrok
Zanim doliczysz do stu
dawno zapomnisz o dniu
zanim doliczysz do stu
Nim wykonasz pieśń
pomyśl i sprawdź
czy nie piękniej zrobi to szpak
i czy w ogóle jest sens
wykonywać pieśń
wykonywać pieśń
Może raczej śpij
może raczej patrz
twe obyczaje są łagodne i tak
przeciwnie niż ten
dogasający już sen
i patetyczny nasz świat
Zanim doliczysz do trzech
dawno zapomnisz i mnie
zanim policzysz do trzech
Nim napiszesz wiersz
pomyśl i zważ
jak dalece słuszny to krok
i czy naprawdę masz czas
żeby pisać wiersz
żeby pisać wiersz
Wszystko co piękne jest przemija
wykwint i zbrodnie dawnych czasów
skrzętnie zebrane po muzeach
niedbale śpiące na katedrach
gotyk płynący z kolumn lasu
Szlachetne miasta, ras przypływy
siwe paryże czy marsylie żółtawe
prędko trzeba żegnać
wszystko co piękne i szczęśliwe
wątłą przychylność zyska nieba
i może trwać tak krótką chwilę
Trwałość czym jest na świecie trwałość
tym czym brzęczenie kastanietów
i w wieczne nie oblecze ciało
nic na tej ziemi dłoń niczyja
i dla kilofów i poetów
wszystko co piękne jest przemija
Wszystko co piękne jest przemija
wszystko co piękne jest zostaje
Choć nawet czas i ten przeminie
ludzie okrzyki drzewa burze
śmieszne materie nieulękłe
zwierzęta kwiaty na polanie
wszystko przemija co jest piękne
wszystko co piękne jest zostaje
Śmieszne materie nieulękłe
zwierzęta kwiaty na polanie
wszystko przemija co jest piękne
wszystko co piękne jest
Brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem tej wędrówki,
więc pójdziesz sam zobaczysz
w drodze jak czas powiela ludzkie twarze,
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem
Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idzie, że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów
Gdy wchodzisz w las stajesz się
drzewem co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło
Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile,
że serce tak jak most zadudni
gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot
Warstwice chmur nad twoją głową,
obłoków przeorany błękit
gdy ziemie niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki
brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg
morza co będzie brzegiem tej wędrówki