Brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem tej wędrówki,
więc pójdziesz sam zobaczysz
w drodze jak czas powiela ludzkie twarze,
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem
Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idzie, że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów
Gdy wchodzisz w las stajesz się
drzewem co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło
Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile,
że serce tak jak most zadudni
gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot
Warstwice chmur nad twoją głową,
obłoków przeorany błękit
gdy ziemie niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki
brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg
morza co będzie brzegiem tej wędrówki
Szli tędy ludzie biedni, prości
(widziałem ich)
bez przeznaczenia, bez przyszłości
(widziałem ich, słyszałem ich)
Szli niepotrzebni, nieprzytomni,
kto ich zobaczy, ten zapomni
(widziałem ich, słyszałem ich)
Szli ubogiego brzegiem cienia
i nikt nie stwierdził ich istnienia
(widziałem ich, słyszałem ich)
Oni o nas, a my o nich
nic nie wiemy - tylko tyle
że bywają nagłe zmierzchy
i przychodzą pewne chwile
Oni o nas...
Szli tędy ludzie biedni, prości
(widziałem ich)
bez przeznaczenia, bez przyszłości
(widziałem ich, słyszałem ich)
Śpiewali skargę byle jaką
i umierali jako tako
( widziałem ich, słyszałem ich )
Już ich nie widzę i nie słyszę
Lubię trwającą po nich cisze
(widziałem ja, słyszałem ja)
W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
Pajączek wyszedł z róży,
bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę
szedł, snując pajęczynkę,
co im związała ręce
przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem –
Widziałem to, więc wiem.
W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
I już ten pan i pani
zostali w tej kawiarni –
bo gdyby nie zostali,
to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża
właściciel ich odkurza,
jeść daje im i pić
i tak powinno być,
że
w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.
Gdy kiedyś przy księżycu
iść będziesz tą ulicą –
gdzie kawiarenka „Sułtan” –
wstąp choć na chwili pół tam
zobaczyć, czy ta pani
z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz
To też jest ważna rzecz.
Czy w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta ?
Czy obok pan, co miał
tę różę i pani dał ?
Czy oni tam są ?
Czy oni tam są ?