Zmierzch wszedł cicho przez sień-
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół...
Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?
Jest między nami wiele ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej boję się usłyszeć –
powiedzieć: „Mów” ...
Nie wiem, co się za ciszą kryje –
nie wiem – czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i ciszę zmierzch.
Zmierzch wszedł cicho przez sień –
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół ...
Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch ?
Wśród drzew schylonych o północy
wśród jasnych widów złego mroku
coś się przemienia w naszej mocy
ktoś się porusza z naszym krokiem
kiedy tak idziesz w szumnej szacie
a wiatr ją targa i rozwiewa
nie bój się ty nie idziesz sama
chodzą wraz z tobą wszystkie drzewa
ziemia jak echo minionych dni grające w borze
a nasze cienie wśród martwych pni wieszają zorze
dziwnie się srebrzysz aniele mój w tęczowym piórze
nade mną góry, wieżyce miast
nade mną...
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać, jasna postać
taką cię znam taką cię znam
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp,
i twoja postać jasna postać
taką cię znam taką cię znam
Miła moja chylą się żółte mlecze
w doliny napływa gór cień
cichy odwieczerz
już późno już późno już późno
Miła moja trudno z miłości się podnieść
a jeszcze ciężej od złych nowin
gdy patrzą na nas w ciemnym nowiu
chłodniej chłodniej boisz się
Nie ma się czego bać nie ma się czego bać
to tylko księżyc idzie srebrne chusty prać,
to tylko cicha trawa, trawa wśród kamieni
i wiesz ludzie ludzie są dziećmi dużemi
Błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać jasna postać
taką cię znam taką cię znam
Błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać jasna postać
taką cię znam taką cię znam.
Im bardziej pada śnieg
bim - bom.
Im bardziej prószy śnieg
bim - bom.
Tym bardziej sypie śnieg
bim - bom,
jak biały puch z poduszki
bim - bom.
I nie wie zwierz ni człek
bim - bom,
choć żyłby cały wiek
bim - bom,
kiedy tak pada śnieg
bim - bom
jak marzną mi paluszki