Zapisz swoję ulubione piosenki Grzegorza Turnau

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Znów wędrujemy ciepłym krajem 

Malachitową łąką morza
Ptaki powrotne umierają
Wśród pomarańczy na rozdrożach

Na fioletowo-szarych łąkach
Niebo rozpina płynność arkad
Pejzaż w powieki miękko wsiąka
Zakrzepła sól na nagich wargach...

A wieczorami w prądach zatok
Noc liże morze słodką grzywą
Jak miękkie gruszki brzemieje lato
Wiatrem sparzone jak pokrzywą

Przed fontannami perłowymi noc
Winogrona gwiazd rozdaje
Znów wędrujemy ciepłą ziemią
Znów wędrujemy ciepłym
Krajem
Malachitową łąką morza
Ptaki powrotne umierają
Wśród pomarańczy na rozdrożach

Znów wędrujemy ciepłym krajem
Malachitową łąką morza
Ptaki powrotne umierają
Wśród pomarańczy na rozdrożach

Przed fontannami perłowymi noc
Winogrona gwiazd rozdaje
Znów wędrujemy ciepłą ziemią
Znów wędrujemy ciepłym
Krajem
Malachitową łąką morza...


Są pewne sprawy na świecie

o których dobrze wiecie.
Są sprawy na tej ziemi
o których wszyscy wiemy.

Nie wszystko się gładko układa
i nie na wszystko jest rada.
I nie wiem, czy w życiu poznałem,
nie wiem, czy w życiu poznałem
kogoś czystego
czystego
czystego
duszą i ciałem.

Kto tego nie zrozumiał
żyć wiecznie nie będzie umiał.
Kto tego nie rozważył,
kto tego nie rozważył
w piekle się będzie smażył.

I nie wiem, czy w życiu poznałem,
nie wiem, czy w życiu poznałem
kogoś czystego
czystego
czystego
duszą i ciałem.

Są pewne sprawy na świecie
o których dobrze wiecie.
Są sprawy na tej ziemi
o których wszyscy wiemy,
o których dobrze wiemy,
o których wszyscy.



Brzegi rozejdą się w dół rzeki

zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem tej wędrówki,
więc pójdziesz sam zobaczysz
w drodze jak czas powiela ludzkie twarze,
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem

Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idzie, że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów
Gdy wchodzisz w las stajesz się
drzewem co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło

Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile,
że serce tak jak most zadudni
gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot

Warstwice chmur nad twoją głową,
obłoków przeorany błękit
gdy ziemie niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki
brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg
morza co będzie brzegiem tej wędrówki