Mówisz, że
oczy mam przezroczyste –
krople dwie,
które blask mają wewnątrz.
Prosisz mnie :
Świeć mi te
światła czyste !
Zostań ze mną ! Zostań ze mną !
Zostań ze mną !
Zostań !
Mówisz, że
oczy mam przezroczyste –
szybki dwie,
które dzień sączą w ciemność.
Prosisz mnie :
Choć na złe
pory mgliste –
zostań ze mną ! Zostań ze mną !
Zostań ze mną !
Zostań !
Widzisz – jeśli ja
oczy mam przezroczyste –
to jak łza,
którą starłabyś pewno,
widząc mnie z niewysłanym wciąż listem.
Prosiłem w nim, by został ze mną,
został ze mną,
został ktoś.
Oczy mam - mówisz
mi - tak przejrzyste -
szybki dwie,
które dzień sączą w ciemność.
Prosisz mnie :
Choć na złe
pory mgliste –
zostań ze mną ! Zostań ze mną !
Nie ...
Im bardziej pada śnieg
bim - bom.
Im bardziej prószy śnieg
bim - bom.
Tym bardziej sypie śnieg
bim - bom,
jak biały puch z poduszki
bim - bom.
I nie wie zwierz ni człek
bim - bom,
choć żyłby cały wiek
bim - bom,
kiedy tak pada śnieg
bim - bom
jak marzną mi paluszki
A te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie
i cóż powiem w tej ciszy: że kocham?
Pył zostanie ze skrzydeł motyla
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
i znów będą wieczory samotne
i znów będzie ptak gadał dziwaczny
zrywać kwiaty znów będą czyjeś ręce
w oczach które pokochać pragnąłem
a te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie.