A te cienie któż zmyje sprzed oczu

twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie

i cóż powiem w tej ciszy: że kocham?
Pył zostanie ze skrzydeł motyla
twoje usta rzeźbione są zmierzchem

i znów będą wieczory samotne
i znów będzie ptak gadał dziwaczny
zrywać kwiaty znów będą czyjeś ręce
w oczach które pokochać pragnąłem

a te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie.




Siedziały dwa ptaszki na głazie

( falala - lalala - lal di )
znikł jeden, więc jeden się ostał na razie
( falala - lalala - lal di )
ten drugi też znikł za kolegą
i wtedy nie było żadnego
( falala - lalala - lal di )
chyba, że liczyć i głaz,
albo, na przykład - las
( falala - lalala - lal di )