A te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie
i cóż powiem w tej ciszy: że kocham?
Pył zostanie ze skrzydeł motyla
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
i znów będą wieczory samotne
i znów będzie ptak gadał dziwaczny
zrywać kwiaty znów będą czyjeś ręce
w oczach które pokochać pragnąłem
a te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie.
Zmierzch wszedł cicho przez sień-
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół...
Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?
Jest między nami wiele ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej boję się usłyszeć –
powiedzieć: „Mów” ...
Nie wiem, co się za ciszą kryje –
nie wiem – czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i ciszę zmierzch.
Zmierzch wszedł cicho przez sień –
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół ...
Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch ?
Na świecie są kanapy
kanapy i kanapki
na których siedzą damy
mężatki i prababki.
Są wielorakie sofy
dziwaczne otomany
na sofach sofoklesy
w ramionach lekkiej damy.
Póki czas korzystajcie z udogodnień
póki czas zdejmcie spodnie, leżcie godnie
póki czas
może coś się przyśni wam.
Tuman na otomanie
tumani błędne panie
na matach bosman-maty
z dżentelmenami na "ty".
Są jeszcze łóżka, wyrka
i nie są to drobnostki
na rzeczach tych od wieków
uprawia się miłostki
Więc, póki czas...
Niech każdy leży tam gdzie może,
a może to mu dopomoże.
Czy ktoś jest mały wielki dumny
i tak położą go do trumny.
Więc, póki czas...