A te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie
i cóż powiem w tej ciszy: że kocham?
Pył zostanie ze skrzydeł motyla
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
i znów będą wieczory samotne
i znów będzie ptak gadał dziwaczny
zrywać kwiaty znów będą czyjeś ręce
w oczach które pokochać pragnąłem
a te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie.
Świat się stworzył
sam ze siebie
ogromnym skupieniem woli
stworzył się szybko
w sobotę wieczór,
a wypoczywał powoli.
Siedem dni z rzędu
leżał bez ruchu
i gapił się w białą ścianę
i siedemdziesiąt
siedem lat z rzędu
nie wiedział co jest grane.
Świat się stworzył...
Nie był szczęśliwy
z tego co stworzył
poprawiał wszystko i zmieniał
i tydzień w tydzień
w sobotę wieczór
naprawiał dzieło stworzenia
Choć się niektórym
może wydawać
że nazbyt często świętuje
sam się wymyślił,
sam zaplanował
i sam się zlikwiduje
Świat się stworzył...
Różo wiatrów, różo losu
oddal od nas wichry mściwe
ocal okręt z fal chaosu
daj powrócić nam szczęśliwie
Spadnie zasłona, los nieznany
czy burza będzie czy pogoda
i jesteś sam w łódeczce małej
i jesteś sam na środku morza
Bezmiar przestworzy, oceanu
człowiek jak kreska, punkt maleńki
zachowaj Panie go od ciosu
od fali wielkiej, obojętnej
Wiatr zawsze dmie
kędy sam chce
powiewa tam
gdzie woli sam
i szumi tu
gdzie dobrze mu.