A te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie
i cóż powiem w tej ciszy: że kocham?
Pył zostanie ze skrzydeł motyla
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
i znów będą wieczory samotne
i znów będzie ptak gadał dziwaczny
zrywać kwiaty znów będą czyjeś ręce
w oczach które pokochać pragnąłem
a te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie.
Raz i dwa, raz i dwa
pewna pani miała psa
trzy i cztery, trzy i cztery
pies ten dziwne miał maniery
pięć i sześć, pięć i sześć
wcale lodów nie chciał jeść
siedem, osiem, siedem, osiem
wciąż o kości tylko prosił
dziewięć, dziesięć, dziewięć, dziesięć
kto z was kości mu przyniesie
Może ja - może ty.
Licz od nowa:
Raz, dwa, trzy...
Świat wokół ciebie się zmienia
zmieniają się pory roku
stopy twe więzi ziemia
a oczy magia obłoków
obłoków wiedza tajemna
obłoków fantasmagoria
obłoków cudze spojrzenia
obłoków pewność ulotna
jak obłok...
Jesteś mieszkańcem ziemi
a uczysz się od obłoków
swojej niepewnej nadziei
ulotnej jak pory roku
obłoków wiedza tajemna
obłoków fantasmagoria
obłoków cudze spojrzenia
obłoków pewność ulotna
jak obłok...
Świat wokół ciebie się zmienia
przez ciebie płynie niepokój
płyną chmury po niebie
pod białą flagą obłoków
obłoków wiedza tajemna
obłoków fantasmagoria
obłoków cudze spojrzenia
obłoków pewność ulotna
jak obłok...